niedziela, 11 listopada 2012

O jesiennych smutkach i remedium

Dawno dawno temu, gdy przychodziła jesień Pinezka miewała smuteczki i dołeczki (ale nie takie w policzkach...). Aż pewnego dnia postanowiła, że życie jest za krótkie, żeby się smęcić od rana. I jak postanowiła, tak zrobiła. Zaczęła od śniadania. Bo przecież śniadanie to najważniejszy posiłek dnia.
Nie dość, że zrobiła pyszne śniadanie (parówki sojowe i jajka od zielononóżki plus pomidorki z cebulką), to jeszcze spontanicznie zrobiła na talerzu Pana Śniadanko. I od razu zrobiło się weselej...
Pan Śniadanko odwiedza Pinezkę, gdy ta zaczyna się smucić.
kredyty: CSTEPHENS_Spontaneous-Delight\Backgrounds; FanetteDesign_AllThatIlove_AddOn; almadr_cupcake\elements; Shabby Princess ~ Happy Go Lucky

Digital zrobiony na wyzwanie dla Scrapujących Polek. No jakżeby inaczej...

2 komentarze:

Dorotka pisze...

no, nareszcie ktoś, kto spożywa białko na śniadanie!

Iwona pisze...

O rety, ale smakowitości... aż zaburczało mi w brzuszku :)