Niedawno było tak: konkubent sprzątał pawlacz, a Pinezka craftowała (cóż za podział obowiązków, nie ma co!). W pewnym monecie przyszedł, skromnie spuścił oczęta i wyszeptał: "zobacz co znalazłem, wydaje mi się, że to coś idealnego dla Ciebie..." i wyciągnął zza pleców... gąbczasty glut, który chronił nasz router podczas transportu! Pinezka padła! Wiadomo na, co! I postanowiła, zgodnie z wytycznymi Gościnnej Projektantki Scrappo - Brunetki - zrobić shadowboxika.
Ze skrzynki z narzędziami Pinezka wyciągnęła: 4 śrubki, trzy podkładki i "sztynks" do zamocowania obrazka na gwoździku. To takie coś koralikowe, to było takie coś, co Pinezka wygrała sto lat temu i nie znalazła do tej pory na to zastosowania. Są farby akwarelowe i tusz pigmentowy z mediów. A tak wyglądała gąbka przed zabiegami upiększającymi: